-Emm..Dzień dobry..ja...jestem nowa. Czy to jest klasa II B?- spytała zdenerwowana Rebekah wchodząc do klasy i rozglądając się dookoła.
-Tak panno..?- łysy gostek w okularach (a raczej w googlach) spjrzał na nią pytająco.
-Collins. Rebekah Collins, proszę pana.- odpowiedziała dziewczyna odrobine za głośno i od razu skarciła się w duchu.
,,Błagam R. nie zrób z siebie debila...''
-A więc witamy w naszej klasie panno Collins. Poszukaj sobie jakiegoś miejsca. -nauczyciel pokazał jej zachęcający gest i po chwili Rebekah ruszyła na poszukiwanie wolnego miejsca.
Tak właściwie to nie miała za dużego wyboru, ponieważ w całej klasie było wolne tylko jedno miejsce na samym końcu drugie od okna. Starając się nie narzekać usiadła, wyciągnęła książki i wzięła się za obserwację swojej klasy.
Klasa mieściła może ze 25 pojedyńczych ławek, po 5 w każdym rzędzie. Pierwszy rząd był wypełniony 100% procentowymi kujonami. Były to same dziewczyny ubrane w idealnie wyprasowane koszule wciągnięte w spódnice do kolan. Każda nosiła okulary i miała krótkie włosy. ,,Dziwne...''-pomyślała Rebekah.
Od drugiego do czwartego rzędu zasiadali normalni uczniowie...Prawie normalni...Wszystkie dziewczyny oprócz kujonek były plastikami. Tapeta na twarzy, duży dekolt, krótka mini(zdecydowanie za krótka) i wysokie szpilki. Chłopaki wyglądali na graczy szkolnej drużyny footbolowej. Wielkie mięśniaki i małe mózgi, sądząc po ich tekstach.
Piąty rząd zajmowała Rebekah. Po prawej stronie siedziała ruda dziewczyna o sympatycznej twarzy, która się do niej uśmiechnęła.
-Hej, jestem Melodie. Po twoim wyglądzie sądze, że jesteś normalna...Więc jeśli chcesz mogę cię troche wprowadzić w życie tej szkoły.Pokazać, opowiedzieć ci co nie co, o niektórych osobach...Co ty na to? Może mogłybyśmy się nawet zaprzyjaźnić.- powiedziała Melodie przez cały czas się uśmiechając.
-E..tak jasne, będe wdzięczna za każdą pomoc.- odowiedziała usatysfakcjonowana, że już zdobyła koleżanke ale i z tego, że ''wygląda na normalną''.
Ruda dziewczyna uśmiechnęła się jeszcze raz i wystawiła zaciśniętą pięść na znak żółwika. Rebekah przybiła z nią przyjacielskiego żółwia i wróciły do lekcji.
Nastolatka pod koniec lekcji poczuła się niezręcznie, ale nie wiedziała czemu...Spojrzała na koleżanke po prawej po czym spojrzała na lewo...i zamarła.
W ławce obok niej chłopak leżał na ławce z kapturem naciągniętym na głowę i przyglądał się jej spomiędzy kosmyków czarnych włosów. Nie widziała dokładnie jego twarzy bo zakrywał się rękami, ale to spojrzenie...Patrzył na nią jakby się zaglądał jej w...duszę? Nie wiedziała jak to nazwać, ale z tej niezręczniej sytuacji uratował ją dźwięk dzwonka.
Odwróciła wzrok i zaczęła pakować książki do torby. Chciała spytać się chłopaka o co mu chodziło, ale kiedy odwróciła się, żeby zagadać jego już nie było. Rebekah rozejrzała się po sali i zobaczyła go : Wysoki, nieprzesadnie umięśniony, był ubrany w czarne luźne rurki i niskim krokiem, szarą bluzę bez ekspresu i czarne conversy. Dziewczyna wpatrywała się w niego jak zachipnotyzowana kiedy on wychodząc z sali posłał jej jeszcze jedno spojrzenie swoich pięknych ciemnych oczu...
Rebekah przez reszte lekcji siedziała cicho i starała się nie patrzeć na chłopaka obok siebie. Kiedy zajęcia się skończyły razem z nową kumpelą Melodie poszła obejrzeć szkołę.
Mieli tutaj studio taneczne, wielką aule ze sceną, studia muzyczne i oczywiście wielkie boisko do footbolu większe od samego budynku szkoły. Dziewczyny kupiły coś do jedzenia w szkolnej stołówce i usiadły na trybunach stadionu. Melodie opowiedziała jej wiele śmiesznych historyjek i razem miło spędziły czas.
*Tego samego dnia po powrocie ze szkoły.
Drogi pamiętniczku.
Pierwszy dzień w nowej szkole nie poszedł mi tak źle. A przynajmniej tak mi się wydaje...Poznałam Melodie, która oprowadziła mnie po szkole i zdradziła pare gorązych plotek. Zapoznałam się z nauczycielami i dyrkiem. Ale przez cały dzień myśle tylko o jednym...O tym tajemniczym chłopaku, który tak na mnie patrzył...Jest taki inny! I niesamowicie przystojny, dlatego nie moge zrozumieć tego dlaczego trzyma się na uboczu. Jego oczy...to dopiero są oczy...takie bardzo ciemne sprawiające wrażenie jakby coś ukrywał. Cudowne! Ale ciągle się zastaniawiam nad tym spojrzeniem...Wiem! Jutro go złapie i zapytam o co mu chodziło a teraz spadam bo chciałabym się dowiedzieć jak Brian sobie dziś poradził.
R.
Ciąg dalszy nastąpi..;)
Disiaj troche krócej, ale obiecuje, że jutro coś dodam! Wkońcu są rekolekcje więc będe miała troche czasu...Mam nadzieje, że opowiadanie się wam podoba.;33 Dziekuję za wszystkie motywujące komentarze.;) Teraz już wiem, że nie moge przestać pisać. Mam też nadzieję, że z czasem będzie ich coraz więcej.;D
cudne !! <3 czekam na kolejne rozdziały z niecierpliwością <3
OdpowiedzUsuńWidzę że historia się rozkręca:) brawoo:)
OdpowiedzUsuń