Dzień zaczał się jak zawsze poranną walką z budzikiem, marudzeniem i próbą zakrycia worków pod oczami. Po porannej toalecie Rebekah usiadła przy oknie i wyciągnęła mały notesik, który był jej osobistym pamiętnikiem i napisała.
Drogi pamiętniczku.
Nie wiem co mam robić...Chodzi o tego chłopaka, Jasona. On...dziwnie się zachowuje. Nie wiem co o tym myśleć. Nie umiem tego nazwać. Zawsze kiedy na niego spojrze to już wręcz gapie się na niego, bo nie moge oderwać od niego wzroku. Pewnie ma mnie za jakieś dziwadło, albo jeszcze gorzej...Chciałabym móc powiedzieć, że mnie to nie obchodzi, ale nie mogę...Miękną mi kolana kiedy z nim rozmawiam, a kiedy patrze mu w oczy, mam wrażenie jakbym tonęła. Nigdy jeszcze nie widziałam nikogo z takimi oczami...Czemu nie moge z nim normalnie porozmawiać? On też mi nie pomaga! Sprawia tylko, że mam coraz więcej pytań i nie moge się na niczym skupić. A może on się tylko ze mną bawi? Bo jeśli tak, to gwarantuje, że mnie popamięta.
R.
16-latke ogarnął gniew. Czuła się bezradna, ponieważ wiedziała, że nie ma z nim szans na normalną rozmowe. Po chwili jednak dziewczyna wpadła na świetny pomysł...Skoro nie może mu powiedzieć w czym rzecz to mu to napisze. Wstała i podeszła do biurka po czym wyjęła z szafki kartkę i zaczęła pisać...
*W szkole...
Kiedy skończyła się trzecia lekcja Rebekah poczekała aż wszyscy razem z Jasonem opuszczą salę. Wyciągnęła z plecaka koperte z imieniem chłopaka, włożyła mu do torby i wyszła z klasy.
Jason przez reszte lekcji nie sprawiał wrażenia jakby coś zauważył na co westchnęła z ulgą, bo wolała, żeby 16-latek przeczytał ten liścik kiedy jej przy nim nie będzie...
Udało się, zadzwonił ostatni dzwonek i dziewczyna razem ze swoją przyjaciółką Melodie poszły na szkolny parking poczekać na Briana. Dziewczyny plotkowały siedząc w samochodzie kiedy po 15 minutach wreszcie się zjawił..
-Gdzie byłeś? Czekamy na ciebie już 15 minut.-zapytała z wyrzutem Rebekah, patrząc na niego groźnie.
-Sorki, facet od w-fu mnie zatrzymał.-odpowiedział przepraszająco.
-A co chciał?-spytała dziewczyna z nagłym zaciekawiemniem.
-E tam, jakieś bzdury mi gadał o tym, że nadawałbym się do drużyny lekko-atletycznej...Nudaaa.-przewrócił oczami i wcisnął się na tylne siedzenie.
Melodie odrwóciła się do niego z siedzenia kierowcy i powiedziała.
-Mógłyś spróbować. Przydałby się ktoś na biegi.
-Czy ja wiem...Może.-burknął bez przekonania Brian i spojrzał na dziewczyne. Uśmiechała się do niego zachęcająco i dopiero teraz zauważył, jaka jest ładna. Miała rude, ale bardzo ładne proste włosy, które sięgały jej do połowy pleców. Zielone oczy ze złocistymi refleksami wokół źrenic, troche piegów na nosie i policzkach, ale w porównaniu do innych dziewczyn, które do tej pory spotkał, pasowały jej. Posłał jej ciepły uśmiech, na co ona trochę się zarumieniła i odwróciła się z powrotem do kierownicy. Chwile później byli już w drodze do domu.
Kiedy byli już na miejscu, pomachali Melodie na pożegnanie i weszli do domu. W salonie zastali rodziców i babcię oglądających wiadomości. Przywitali się i wyciągnęli sobie z lodówki coś do jedzenia.
Rebekah wybrała surówkę i poszła na górę do pokoju. Zamknęła za sobą drzwi, rzuciła torbe na krzesło, wzięła laptopa i usadowiła się na łóżku opierając się o sterte poduszek.
Obiecała Tomowi, że przynajmniej raz w tygodniu do niego dzwoni na skype. Wybrała jego numer i już po pierwszym sygnałe usłyszała wesoły głos swojego najlepszego przyjaciela.
-HEJ TYGRYSIE!!!! Co tam u ciebie słychać? Jak tam w szkole? Są fajni faceci? Poznałaś już kogoś? Mam nadzieje, że nie zastąpiłaś mnie jakimś lalusiem spod biedronki!- dopytywał się Tom.
-Hahaha, spokojnie głąbie! Daj mi coś powiedzieć.-odpowiedziała mu żartobliwie Rebekah.
16-latek roześmiał się i kazał jej opowiadać.
-No więc, w szkole jest fajnie, ale oczywiście nudno bez ciebie. Poznałam taką dziewczynę, ma na imię Melodie i się zakumplowałyśmy. I jest taki jeden chłopak...Jason, ale jeszcze sama nie wiem co o nim myśleć.
-No to fajnie, cieszę się,że już się zadomowiłaś.-powiedział Tom szczerze, ale Rebekah usłyszała w jego głosie smutek. Uśmiechnęła się do niego podnosząc go na duchu i zapytała.
- A jak tam z Davidem? Gadałeś z nim?
Chłopak nagle podskoczył na krześle i zasypał ją odpowiedziami.
-Tak! Tak, gadałem z nim. Wiesz...Właściwie to jesteśmy parą. Okazało się,że on też woli chłopców, i że też miał mnie na oku! Nieźle nie? A ja się tak bałem....
Rebekah przez chwile patrzyła na niego zszokowana nie mogąc uwierzuć jak się sprawy odwróciły.
-No widzisz. Wcale nie potrzebowałeś mojej pomocy. Uwierzyłeś w siebie i ci się udało.-powiedziała powstrzymując łzy szczęścia.
-Kocham cię wariacie, pamiętaj o tym.-dodała uśmiechając się do niego.
-Ja ciebie też, tygrysie.-odpowiedział jej czule Tom.
Rozmawiali tak jeszcze troche wspominając stare czasy i wymieniając się plotkami. Po godzinie pożegnała się z przyjacielem, odłożyła laptopa i poszła się przewietrzyć...
Ciąg dalszy nastąpi...;)
Wzięło mnie dzisiaj i napisałam wam tą notkę.;33 Czekam na wasze opinie w komentarzach.;)
kocham!! <3 czekam na kolejny!!!!!
OdpowiedzUsuńświetne:* Zresztą jak każde twoje opowiadanie. :*
OdpowiedzUsuń