*Następnego dnia rano...
Rebekah słysząc denerwujący dżwięk swojego budzika, przeczołgała się przez łóżko i wyłączyla urządzenie waląc w nie pięścią. Melodie poprzedniego dnia zaproponowała, że może podwieźć rodzeństwo do szkoły na co Rebekah chętnie się zgodziła. Mimo, że mogła dziś pospać pół godziny dłużej i tak wyglądała jak hipis po całonocnej imprezie...Wzięła szybki prysznic, umyła twarz i zęby po czym nałożyła lekki makijaż. Włosy zaplotła w luźnego kłosa pozwalając by kosmyki włosów opadały jej na twarz. Włożyła czarne rurki, jeansową koszulę z ćwiekami na ramionach i swoje purpurowe conversy. Wychodząc z pokoju krzyknęła po brata, żeby łaskawie zwlókł swój tyłek na dół i poszła do kuchni. Kończyła właśnie muesli kiedy usłyszała klakson. Podbiegła do okna i pomachała koleżance, która siedziała w czarnym mercedesie bez dachu i jeszcze raz krzyknęła do brata.
-Brian, pospiesz się lalusiu bo Melodie juz czeka!
Usłyszała jak 17-latek zbiega po schodach i po chwili był już przy niej ubrany w szare luźne rurki i niebieską bluzę z kapturem wciąganą przez głowę. Spojrzała na niego przelotnie unosząc brew i uśmiechnęła się pokrzepiająco.
-Nie martw się stary, dzisiaj po prostu postaraj się być nieco bardziej towarzyski. - wczoraj opowiedział jej jak mu minał pierwszy dzień. Mówił, że pare dziewczyn do niego zagadało czym przysporzył sobie wściekłych spojrzeń od chłopaków z klasy. Szybko je spławiał bo nie były w jego typie i dlatego mało kto z nim wczoraj rozmawiał. Jednym słowem mówiąc: nie był to jego najlepszy dzień...
-Spoko siostra, dam rade. Chodźmy.-odpowiedział i popchnął ją lekko w stronę drzwi. Wyszli i ruszyli w stronę czrnego wozu stojącego tuż przed domem.
-Niezła fura...-powiedział Brian i zagwizdał z uznaniem.
-Brian jestem.-dodał szybko.
-Dzięki, miło cię poznać. Jestem Melodie.- odpowiedziała mu wesoło ruda dziewczyna.- Wskakujcie!- dodała. Rebekah usiadła z przodu na miejscu pasażera a jej brat usadowił się na tylnym siedzeniu.
-No to jazda!- powiedziała dziewczyna po czym ruszyła przed siebie z piskiem opon.
Jechali tak przez całą drogę śmiejąc się i śpiewając piosenki, które leciały z radia. Rebekah ukradkiem zerknęłą na brata i aż nie mogła powstrzymać uśmiechu. Po raz pierwszy od śmierci swojej dziewczyny Brian szczerze się śmiał. Dawno nie widziała go tak wesołego...Cieszyła się, że 17-latek narszcie postanowił wrócić do życia a nie stale żyć przeszłością.
Pare minut później byli już na szkolnym parkingu. Dziewczyny pomachały Brianowi i ruszyły w stronę klasy.
Ich pierwszą lekcją była historia.Weszły do klasy i poszły do swoich ławek. Tajemniczy chłopak już tam był i siedział w tej samej pozycji co wczoraj, ale teraz wygłądał jakby spał. Usiadła i wyciągneła książki. Starała się nie patrzyć na chłopaka i skupić na zajęciach. Postanowiła sobie, że zatrzyma go na przerwie i zapyta o wczoraj.
Kiedy zadzwonił dzwonek Rebekah poczekała aż wszyscy wyjdą i kiedy chłopak obok niej wstał, złapała go za rękaw i dwróciła do siebie. Teraz pierwszy raz mogła mu się przyjrzeć z bliska. Był po prostu tak nieziemsko przystojny, że kiedy tak patrzył na nią tymi ciemnymi dużymi oczami, poczuła, że miękną jej nogi...
-Coś się stało?-zapytał wyrywając ją z osłupienia.
-Nie. To znaczy tak. Tak, stało się!-jąkała się jak dziecko nagle nie wiedząc co powiedzieć.
-Słucham?- chłopak usiadł na ławce, złożył ręce na klatce piersiowej i czekał.
-No więc...chciałabym wiedzieć dlaczego wczoraj tak na mnie dziwnie patrzyłeś.-powiedziała trochę speszona.
-Jak dziwnie?-zapytał wyraźnie rozbawiony sytuacją.
-No nie wiem. Dziwnie. I chciałabym wiedzieć dlaczego.
Chłopak westchnął i po chwili niezręcznej ciszy wstał i podszedł do niej, pochylając się nad nią.
-Ładnie pachniesz...-zamruczał.
Rebekah stała oszołomiona jego ruchem.
-Nawet nie wiesz jak się nazywam, a już zadajesz mi dziwne pytania.-powiedział odsuwając się i wracając do normalnego tonu.
-Ja...przepraszam, ale po prostu chciałam wiedzieć.-odpowiedziała nieco zakłopotana.
-W porządku. Nic się nie stało. Jestem Jason jak coś.-podał jej ręke.
-Rebekah.-uścisnęła jego dłoń i stwierdziła, że jest bardzo zimna jak na wrzesień.
Jason uśmichnął się do niej lekko puszczając jej ręke i ruszył do wyjścia.
-Hej, to powiesz mi dlaczego tak się patrzyłeś, czy nie?!-zawołała za nim. On przystanął, odwrócił się do niej i powiedział znowu tym zmysłowym głosem.
-Może wkrótce...
Przez reszte lekcji już się do siebie nie odezwali. Po zajęciach Melodie poszła z Rebekah po Briana i razem wrócili do domu.
Po obiedzie 16-latka wzięła się za odrabianie lekcji, bo nie chchiała od razu na początku szkoły załapać złych ocen. Zamiast kolacji zjadła tylko jabłko i poszła zafundować sobie gorącą kąpiel.
Leżała w wannie wypełnionej ciepłą wodą i olejkami relaksującymi. W całej łazience unosił się cudowny i uspokajający zapach brzoskwiń. Przyłapała się, że prawie usnęła otumaniona ciepłem wody. Wyszła z wanny opatulając się ręcznikiem i poszła do pokoju przebrać się w piżame, na którą zarzuciła fioletowy szlafrok. Wzięła książkę i usiadła przy oknie. Chciała chwile poczytać przed snem, ale jej myśli wciąż krążyły wokół Jasona. Nie mogła zapomnieć tego jak się nad nią pochylił, jak pachniał świeżą cytryną i jak do niej mówił. Zrezygnowana odłożyła książkę, zdjęła szlafrok i położyła się do łóżka. Włożyła słuchawki i wsłuchiwała się w rytmy Fireflight dopóki nie usnęła.
Ciąg dalszy nastąpi...;)
No, obietnica spełniona!.;3 Mam nadzieje, że się podoba.;) Proszę o komentarze.;)
Świetny, jak zwykle! Dawaj nn! <3
OdpowiedzUsuńświetnee!!! <3 czekam
OdpowiedzUsuńcudownieee:)
OdpowiedzUsuń