Wróciłam.!!! - krzyknęła Rebekah wchodząc do domu. - Halo.! Jest ktoś w domu.? - poszła do salonu gdzie zastała całą rodzine.
-No i co się nie odzywacie.? Miło by było ja...-urwała spostrzegając, że wszyscy mają opuszczone miny, a jej mama ma opuchnięte oczy od płaczu. - Co się dzieje.?-zapytała podchadząc bliżej. Nikt nie raczył jej odpowiedzieć, więc powtórzyła pytanie.-Co się dzieje, pytam się.? - Tym razem odpowiedział jej Brian choć było po nim widać, że wcale nie chciał być tym, który musi to powiedzieć.
-Dziadek Michael zmarł.-powiedział patrząc na nią smutnym wzrokiem.
-C..c..co.? - wyjąkała 16-latka. Patrzyła się na nich i czekała aż powiedzą jej, że to tylko głupi żart. Ale oni nic nie mówili. Czuła, że po policzku spływa jej łza, potem druga i trzecia. Po chwili już nic nie widziała bo oczy zaszły jej łzami. Nie dość, że już było źle to jeszcze tata dziewczyny dodał swoje trzy grosze...
-Przeprowadzamy się do babci do Londynu...-powiedział, spuścił wzrok i po chwili kontynuował nie słysząc żadnej reakcji od strony córki.- Jedziemy ją wesprzeć i pomóc w obowiązkach domowych. Babcia Matylda ma już swoje lata i przyda jej się pomoc rodziny.
Dziewczyna nie mogła uwierzyć w to co usłyszała...
- To jakiś żart.? Bo jeśli tak to bardzo głupi żart.! - próbowała siebie przekonać, że jej rodzina tylko się z niej nabija.
-Nie, skarbie, to nie jest żaden żart...Wyruszamy za trzy dni...Zacznij się pakować, i pożegnaj się z Tomem. - powiedziała jej matka ocierając oczy z łez i wtulając się w ramie męża.
-Co.?!?!?! Jak to za trzy dni.?! P..Przecież ja nie moge tak zostawić szkoły, przyjaciół..Toma! Nie moge go zostawić, on mnie teraz bardzo potrzebuje...! -krzyczała na nich niechcąc przyjąć prawdy o tym, że musi wszystko zostawić.
-Babcia też nas teraz potrzebuje.!!! I to dużo bardziej od twojego przyjaciela geja.!!!-wykrzyknął jej tata prosto w twarz pokazując, że to koniec dyskusji.
Diewczyna wybiegła z domu, trzaskając drzwiami.
Ciąg dalszy pierwszego akapitu- ''Początek złego dnia...''.
...Siedziała na moście i płakała. Disiaj nie tylko straciła swojego najukochańszego dziadka, którego kochała najbardziej na świecie, bo tylko on potrafił jej wysłuchać i wesprzeć w trudnych chwilach, ale też dlatego, że była zmuszona porzucić swojego najlepszego kumpla, któremu obiecała pomóc i bez, którego nie wyobraża sobie swojego życia...Kochała Californie...swój kraj, w którym wszystko się zaczęło...Nie chciała go opuszczać.
Nagle usłyszała kroki na moście. Spojrzała w tamtą strone i ujrzała swojego brata, który podszedł do niej i usiadł obok tak samo jak ona wkładając nogi między drewniane szparki. Przez chwile siedzieli w ciszy po czym te ponurą cisze przerwał Brian.
-Wiesz, siostra, ja też na początku byłem wściekły i za żadne skarby nie zamierzałem się wyprowadzać z kraju, ale potem pomyślałem sobie o babci Matyldzie. Jak ona się teraz czuje.? Pewnie chciałaby żeby ktoś bliski przy niej był i pomógł jej przejść przez to straszne wydarzenie...I mimo bólu z powodu porzucenia przyjaciół i szkoły, wiem że sobie tam poradzimy. Jesteśmy silnym rodzeństwem i damy rade. Rebekah.?- Chłopak patrzył jak jego siostra zaczyna najpierw leciutko drżeć a potem wybucha płaczem wtulając się w brata, który ją przytulił i pozwolił się wypłakać.
-Wiesz co najbardziej boli.? To, że masz racje...Ale nie wiem czy dam rade żyć bez Toma...Za bardzo go kocham. Jest dla mnie jak drugi brat. Nie chce go zostawiać...-wyszeptała w jego ramię.
-Wiem, siostra. Wiem. -Powiedział jej do ucha. Siedzieli tak jeszcze przez pare minut, po czym podnieśli się i poszli razem do domu nawzajem się podtrzymując i dodając sobie otuchy...
Wiedziała, że jutro będzie musiała powiedzieć Tomowi o tym, że wyjeżdża z kraju i już tu nie wróci...
Chcecie wiedzieć co dalej.? Zapraszam do komentowania.;)
@Justyna_Offic
OdpowiedzUsuńFajne, wciągające oraz z pomysłem. Podoba mi się. Są małe powtórzenia ale ogólnie jest bardzo dobrze haha. Będę wpadać częściej.
OdpowiedzUsuńciekawi mnie co wymyślisz w kolejnej częsci:) fajne:)
OdpowiedzUsuń