wtorek, 19 lutego 2013

Szkoła...


Słuchając paramore Rebekah weszła na szkolny dziedziniec, gdzie od razu zauważyła swojego przyjaciela Toma opierającego się o szkolny murek. Podchodząc wyciągnęłą słuchawki z uszu i rzuciła się na niego z całej siły go przytulając. Tom zachwiał się lekko i wybuchnął śmiechem zaskoczony jej reakcją. Potem jeszcze chichocząc powiedział do niej.
-Spokojnie tygrysie! Układałem tę fryzure 40 minut..! - Rebekah przyzwyczaiła się już do jego bzika na punkcie fryzury od kiedy powiedział jej że jest gejem...Na początku mu nie wierzyła, i się z niego nabijała, ale potem jak zobaczyła jaki nerwowy jest przy chłopakach zrozumiała że mówił poważnie...Postanowiła mu pomóc i zaczęła poznawać go z innymi chłopakami ze szkoły żeby przełamał swoją nieśmiałość i zaczął normalnie rozmawiać. 
-I jak tam.? Gotowy na jakieś szaleństwo z okazji ostatniego dnia szkoły.? - podniecona, wręcz buchała szaleństwem kiedy to mówiła. 
-A co masz w planach.? - spytał patrząc na Rebekah podejrzliwie. 
- Zamierzam dzisiaj nieźle zbłaźnić Kwiatka.! (Kwiatek to pan od biologii, z której 16-latka nigdy nie była dobra...) A ty co zamierzasz.? Tylko nie mów że nic bo ci przetrzepie tyłek.! - dodała słodko dziewczyna.
-Szczerze mówiąc to wymysliłem coś...Ale...Nie, nieważne...-Rebekah nie zamierzała mu tego puścić płazem, więc od razu na niego nacisnęła. 
-Ale co ty gadasz.?! Mów co zamierzasz.! Jak coś to przecież ci pomoge...Przecież wiesz, że możesz mi zaufać...-mimo że Tom wiedział aż za dobrze jakby mu ona pomogła (zrobiłaby z niego dziecko) to i tak jej powiedział bo zdawał sobie z tego sprawe że mu nie odpuści.
-Ja..no...Chciałem porozmawiać z Davidem...-(David był kolesiem, w którym Tom bujał się od zawsze)-spojrzał na przyjaciółke i zobaczył łzy w jej oczach. Zakłopotany spytał.
-R dlaczego płaczesz.? Co się stało.? - Ona spojrzała mu w oczy i szeroko się uśmiechnęła. 
- Jestem szczęśliwa, że nareszcie dotarło do ciebie że musisz z nim porozmawiać...Jeżeli ci się uda z nim pogadać..ale, wiesz..tak od serca to pójdziemy to oblać, a teraz zmykaj bo się spóźnisz na matme.-Powiedziała klepiąc go w plecy kiedy odchodził, i pomachała mu jeszcze na odchodnym tym samym dodając otuchy. Sama zaś poszła w swoją strone na pierwszą lekcje, którą był W-f. 
Jak zwykle po w-f wyglądała jak pół dupy zza krzaka, więc poszła szybko do łazienki by doprowadzić się do porządku zanim wyjdzie na reszte lekcji...I pójdzie na biologie.;] -uśmiechnęła się chytrze do swojego odbicia i powiedziała do siebie.- No, to do roboty dziewczyno.!
Jako że w klasie była najgorsza z biologii to wiedząc, że jak zwykle będzie pytana nauczyła się materiału żeby Kwiatkowi oczy wyszły z orbit. Przy tablicy odpowiedziała na każde nawet najtrudniejsze pytanie i z triumfującym błyskiem w oku patrzyła na wszystkich uczniów w klasie i nauczyciela którzy dosłownie patrzyli się na nią ze szczęką opadniętą do pasa. Dostała pierwszą 5 z biologii w swoim życiu i potem patrzyła nie mogąc powstrzymać uśmiechu kiedy jej nauczyciel zaczął co chwila coś zrzucać, bo był w takim szoku, że nie mógł się na niczym skupić.
Reszta lekcji minęła po staremu, czyli totalne nudy...Jednak nie wiedziała, że kiedy wróci do domu, będzie to najgorszy dzień jej życia...

Ciąg dalszy nastąpi...;)

1 komentarz: