-Rebekah, skarbie, obudź się. Jesteśmy na miejscu. - Powiedziała pani Jena (mama), lekko szturchając ją w ramie. Dziewczyna spojrzała na nią zaspanym wzrokiem i przeciągnęła się jak kot na tylnym siedzeniu. Wysiadła z auta i przystanęła, patrząc na dom swoich dziadków. Dawno jej tutaj nie było, więc teraz patrzyła na wszystko starając sobie przypomnieć cokolwiek. Dużo się zmieniło...Kiedy była tu ostatnim razem dom był w kolorze jasnej czerwieni, teraz zlewał się z otoczeniem ciemną zielenią. Zapamiętała duży ogródek i oczko wodne przy siatce, która otaczała całą posiadłość. Kiedy tak się rozglądała, w drzwiach pojawiła się jej babcia. Pomachała im wychodząc na ganek i zachęcającym gestem zaprosiła ich do środka. Mama poszła pierwsza, potem tata, Rebekah i Brian. ''Z boku pewnie wyglądamy jak rodzinka kaczuszek podążająca za swoją mamą''-pomyślała żartobliwie 16-latka.. Weszli do domu witając się z babcią Matyldą.
-Idźcie na góre i wybierzcie sobie jakiś pokój. - Powiedziała uśmiechając się, ale Rebekah widziała w jej oczach smutek. Odpowiedziała jej uśmiechem, próbując dodać jej otuchy i poszła za bratem na góre. Oglądała wszystkie pokoje po kolei, aż wkońcu wybrała ten na samym końcu. Był dość duży i miał sporo przestrzeni. W rogu stało łóżko, a obok szafka nocna. Wielka szafa stała w kącie na przeciwko. W pokoju były dwa okna z widokiem na las. Rebekah podeszła do jednego i przyglądała się stadku lecących ptaków. Myślała jak to teraz będzie, i po policzku spłynęła jej łza.
-Hej, siostra, babcia prosi żebyśmy zeszli na dół. Przygotowała obiad.- 16-latka odwróciła się i zobaczyła Briana opartego o framuge drzwi. Patrząc w jej szkliste oczy, podszedł do niej i objął ją ramieniem.
- Wszystko się jakoś ułoży. Zobaczysz...-powiedział. Dziewczyna kiwnęła głową, ale coś nie dawało jej spokoju odkąd wyjechali z Californii.
- A ty dlaczego nie jesteś smutny? Co z twoimi przyjaciółmi? Jak zareagowali na to, że wyjeżdżasz? - Zapytała podejrzliwie brata.
Brian skrzywił się lekko i odchrząknął.
-Wiesz, ja nie mam takich super kolegów jak ty. - odparł. Siostra patrzyła na niego przez chwile, po czym spuściła wzrok zastanawiając się nad tymi słowami. Wiedziała, że w związku z tragedią, w której zginęła jego dziewczyna w zeszłym roku, Brian nie szukał nowych znajomości. Był tylko o rok starszy od Rebekah, ale wolał typ samotnika. Nie raz siostra zapraszała go ze sobą kiedy wychodziła razem z Tomem. Była pewna, że nie raz chciał z nią pójść, ale z nieznajomych jej powodów zawsze odmawiał. Kiedy zacznie się szkoła, pomoże mu znaleźć przyjaciół, żeby znowu się zabawił.
-Widze, że coś knujesz i nie podoba mi się to.- Dziewczyna spojrzała na jego uśmiechniętą twarz i ciągle chichocząc, pozwoliła się poprowadzić na dół.
Babcia Matylda przygotowała na obiad dewolaje z ryżem i surówką. Wygłodniała rodzinka wchłonęłą wszystko w mgnieniu oka, dziękując babci za jej talent kulinarny. Najedzona 16-latka poszła się odświeżyć i ubrała się w dżinsy-rurki, podkoszulek i fioletowy sweterek. Zaczęła się powoli rozpakowywać, szukając miejsca, gdzie może postawić swoją gitarę. Kiedy wypakowała już połowe swoich rzeczy, nadszedł zmrok. Wyszła na ganek, i owinęta ciepłym kocem usiadła na bujanej ławce wpatrując się w uspokajający widok lasu, przyćmionego światłem zachodzącego słońca. Niespodziewanie na ganku zgasła żarówka. Dziewczyna myśląc, że wyskoczyły korki, siedziała dalej w ciemności. Po chwili spostrzegła dziwne małe światełko, które rozbłysło w głebi lasu. Patrzyła w mały punkcik jak zachipnotyzowana.Nagle światełko zgasło i Rebekah zaczęła drżeć. Poczuła się bardzo niespokojna, zerwała się z ławeczki i biegiem wróciła do domu...
Ciąg dalszy nastąpi...;)
Superrr opisy są bardzo trafione i wyszukane:* będe czytać z ciekawością kolejne opowiadania:*
OdpowiedzUsuń