piątek, 22 lutego 2013
Nie zapomne...
Przez to, że przez całą noc Rebekah płakała w ogóle nie spała. Budzik zadzwonił o 6:00 rano...Dzwonił i dzwonił, wściekła na życie 16-latka rzuciła nim o ściane z nadzieją, że się wkońcu wyłączy. Niestey...Rebekah była wręcz zmuszona, żeby wstać, więc wyczołgała się z pod kołdry i na czworakach podeszła do tego wścibskiego urządzenia i nacisnęła przycisk OFF. Dobre pare minut leżała na podłodze wsłuchując się w piękną cisze, ale kiedy przypomniała sobie że za półtorej godziny wyjeżdżają a ona się jeszcze do końca nie spakowała, wstała cicho marudząc i poszła do łazienki doprowadzić się do porządku. Myjąc zęby Rebekah nie mogła przestać myśleć o wczorajszym pożegnaniu z Tomem, a także o tym że myje zęby w tej łązience po raz ostatni. Po uczesaniu się i nałożeniu korektora na ogromne sińce pod oczami oraz mascary na rzęsy, poszła zmienić piżame z wizerunkiem zespołu Metalica na jakieś wygodne ciuchy. Po chwili namysłu wyciągnęła z pudła swoje ulubione szare sindbadki, biały luźny t-shirt z symbolem marichuany i fioletowe buty Supra z białą podeszwą.
Idąc na dół skierowała się do kuchni chcąc zjeść coś przed wyjazdem. Wyjęła z lodówki jogurt brzoskwiniowy zostawiony specjalnie dla niej i wzięła z blatu kuchennego świeżą ciabate. Usiadła przy stoliku, włączyła radio na stacje Eski i delektowała się ostatnim posiłkiem w swoim domu.
Po zjedzeniu śniadania poszła do pokoju, spakować reszte rzeczy. Wychodząc z pokoju z wielkim tekturowym pudłem natknęła się na brata, który zaoferował jej pomoc. Podała mu pudło oddychając z ulgą, że nie będzie musiała tego tachać sama. Wróciła jeszcze na chwile do pokoju po walkmana, którego zostawiła na łóżku. Zgarniając go z pustego materaca podeszła do okna. Nie mogła powstrzymać łzy spływającej jej po policzku, uświadamiającej jej, że ten widok nie będzie jej już witał za każdym razem kiedy będzie rano wstawała. Wyszła ze swojej ukochanej ''komnaty'' i pobiegła do garażu pomóc rodzinie zapakować rzeczy do wielkiego busa.
Po włożeniu wszystkich pudeł do przeprowadzkowego pojazdu, Rebekah zerknęła jeszcze na okno swojego pokoju i wsiadła do auta.
Patrzyła w okno myśląc o tym, że rozstała się ze swoim przyjacielem w kłóni. Już miała odwrócić głowe kiedy zobaczyła jakiś ruch za samochodem w bocznym lusterku. Spostrzegła niewyraźny kształt, który coraz bardziej oddalał się od pojazdu.
-Tato, zatrzymaj się! - Krzyknęła dziewczyna i trzymała już za klamke drzwiczek, żeby wysiąść kiedy jej tata się zatrzyma.
-Co się stało? Zapomnieliśmy czegoś?-zapytał tata, ale jego córki już nie było.
Rebekah wysiadła i podbiegła kawałek ciągle przyglądając się komuś kto biegł w jej stronę. Kiedy osoba była już bliżej usłyszała wołanie.
-REBEKAH!!!!!!
Dziewczyna wiedziała już kto do niej biegnie. To był Tom, który rwał do niej na speedzie jak jakiś narwaniec krzycząc jej imię. 16-latka ze szczęścia wybiegła mu na przeciw, po długiej chwli, która trwała wieczność, spotkali się w mocnym uścisku. Oboje płakali jak dzieci, przytulając się ciągle.
-Przepraszam! Taki byłem głupi...Nie chciałem powiedzieć ci takich rzeczy. Myślałem tylko o sobie, przepraszam cię R. - powiedział starając się nie rozpłakać jeszcze bardziej.
-Nic się nie stało, ja też cię przepraszam. - odpowiedziała mu przyjaciółka.
Odsunęli się kawałek od siebie, żeby popatrzeć sobie w oczy.
-Prosze, obiecaj mi, że nie stracimy kontaktu. Powiedz, że bedziesz pisać i dzwonić! Prosze obiecaj, że o mnie nie zapomnisz. - powiedział 16-latek wycierając łzy rękawem bluzy.
-Oczywiście, że będe do ciebie dzwonić i pisać! Jak mogłabym o tobie zapomnieć Tom? Jesteś dla mnie jak brat i nigdy cię nie zapomne, choćbym miała amnezje! - próbowała rozluźnieć atmosfere. Zachichotali oboje i wypuścili się z objęć.
- Bedziesz jechała przez centrum?-zapytał Rebekah.
-Tak, a co?
-Czeka tam na ciebie niespodzianka.- Powiedział zagadkowo i przytulili się jeszcze raz po czym Rebekah wróciła do samochodu i uśmiechając się ze łzami w oczach, pomachała mu.
Patrzyła się jeszcze w boczne lusterko dopóki nie straciła go z oczu.
Jechali w ciszy, ale kiedy dojechali do centrum Rebekah nie mogła powstrzymać się od radosnego płaczu. Na moście, po którym jeździły pociągi, widniało wielkie grafitti. Napis głosił ''Friends Forever, Tiger''.
Zrobiła zdjęcie nie mogąc się napatrzeć na to cudo. Od tamtej uśmiechała się przez cały czas.
''Nie zapomne...'' to była jej ostatnia myśl, po której usnęła...
Ciąg dalszy nastąpi..;)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
genialne *,*
OdpowiedzUsuńChcę więcej!
CZEKAM NA NEXTA! PISZ DALEJ!
ooo jaki ten jej przyjaciel jest słodki:) ekstra:*
OdpowiedzUsuń